Przed meczem doszło do krótkiej, aczkolwiek bardzo miłej uroczystości podczas której Wojciech Łobodziński odebrał okazały bukiet kwiatów i puchar, jaki ufundowały władze Zagłębia za rozegranie w barwach mistrzów Polski stu pięćdziesięciu spotkań. Oprócz tych zaszczytów „Łobo” zebrał też gromkie oklaski od dwóch tysięcy widzów, którzy przyszli obejrzeć to spotkanie.
Pierwsza połowa nie była porywającym widowiskiem, ale fanie tego wieczoru nie mogli się nudzić. Sporo emocji dostarczał im Vidas Alunderis, który szybko zobaczył żółtą kartkę a następnie, kolejnymi ostrymi i nieprzemyślanymi atakami na piłkarzy rywali pracował na kolejne „żółtko”. Litwin „dochrapał” się swego w 35 minucie. Wówczas to na środku boiska nieprzepisowo powstrzymywał Pitrego. Prowadzący to spotkanie Erwin Paterek bez namysłu wyciągnął z kieszeni najpierw żółtą a następnie czerwoną kartkę i nakazał Alunderisowi przedwcześnie opuścić boisko. Krótko po tym goście objęli prowadzenie. Piłkę z głębi pola, za plecy lubiński obrońców zagrał Pitry. Stojący tam Rengifo wykorzystał nadarzającą się sytuację i z niewielkiej odległości pokonał Aleksandra Ptaka.
Po stracie zawodnika i gola lubinianie nie cofnęli się pod własną bramkę, lecz szukali okazji by jak najszybciej doprowadzić do wyrównania. Piłkarze Zagłębia swego dopieli w 43 minucie, kiedy to w polu karnym Lecha Djurdjevic powalił Andre Nunesa. Arbiter dopatrzył się przewinienia defensora Kolejorza i ukarał go żółtą kartką, oraz podyktował rzut karny. Jedenastkę na bramkę pewnym strzałem zamienił sam poszkodowany. Nie był to jedyny celny strzał lubinianina w tej części meczu. Nunes swoją szansę miał też w 39 minucie, ale wówczas jego uderzenie z ostrego kąta pewnie wybronił Kotorowski. Golkiper Lecha raz jeszcze uratował swoją drużynę, kiedy to w 33 minucie świetnie obronił strzał Pawłowskiego z ostrego kąta.
Początek drugiej części meczu należał do gości, którzy pomimo tego, że częściej przebywali przy piłce i grali w przewadze, nie potrafili zdobyć kolejnego gola. Co nie udało się Lechitom udało się gospodarzom, którzy w 60 minucie zdobyli drugiego gola. Przed polem karnym Kolejorza piłkę otrzymał najlepszy w drużynie Zagłębia - Szymon Pawłowski. Młody zawodnik gospodarzy precyzyjnie przymierzył a chwilę później futbolówka zatrzepotała w okienku bramki bezradnego Krzysztofa Kotorowskiego. W 73 minucie lubinianie byli bardzo blisko zdobycia trzeciej bramki. W polu karnym Lecha Piotr Włodarczyk stanął przed wyborną szansą i był bliski zdobycia swojego pierwszego gola w barwach Zagłębia. Niestety ubiegł go Tomasz Mizderski, który nieprzepisowo powstrzymał napastnika mistrzów Polski. Za bezpardonowy atak na Włodarczyk Mizderski został ukarany czerwonym kartonikiem a lubinianom został przyznany rzut wolny pośredni z linii 5 metrów. Gracze Zagłębia nie wykorzystali jednak tej świetnej okazji. Do końcowego gwizdka sędziego na boisku trwała piłkarska walka, lecz żadnej z drużyn nie udało się strzelić już więcej goli i spotkanie zakończyło się zwycięstwem gospodarzy 2:1.